Piękny i nieodkryty region Piemontu, czyli nasze podróżowanie po okolicach Turynu..

Jak tylko udało nam się uporać z męczącymi formalnościami, mogliśmy w końcu zacząć podróżować. Niestety na dalekie wypady nie pozwalał system pracy. Nasz jedyny wolny dzień w tygodniu wykorzystywaliśmy więc na wyjazdy w okolice Turynu. Tym sposobem udało nam się odkryć wiele niezwykłych, przepięknych miejsc w Piemoncie. O nich i o historiach z nimi związanych chcielibyśmy Wam dziś opowiedzieć.
  • Avigliana – trafiliśmy do tego niewielkiego miasteczka, oddalonego jakieś 30 minut jazdy od centrum Turynu, po raz pierwszy z naszymi znajomymi Karoliną i Davide do przyjemnej restauracji, na koktajl nad brzegiem jeziora w niedzielne popołudnie. Wróciliśmy po jakimś czasie podziwiać uroki tego miejsca z perspektywy pieszej wędrówki wokół jeziora. Avigliana to świetny pomysł na jednodniową ucieczkę poza miasto, popływamy tu na rowerkach wodnych, kajakach, rybackich łódkach, małych jachtach i na własnym dmuchanym materacu, co więcej znajdziemy ciche i spokojne miejsce na zjedzenie obiadu w otoczeniu zieleni i wszechobecnych żółwi oraz wiewiórek .

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


  •  Almese i Goja del Pis – kolejne małe miasteczko położone właściwie zaraz obok Avigliany, do którego jednak trafiliśmy zdecydowanie później. Przyjeżdżając tutaj ma się nieodparte wrażenie, że czas się zatrzymał. Klub dyskusyjny spotykający się na głównym Placu okupujący wszystkie wolne ławki, kilkoro dzieciaków kopiących piłkę na ulicy i lokalny bar pełny Włochów masowo pijących espresso. Stąd rozpoczęliśmy swoją pieszą wycieczkę do Goja del Pis- pięknego wodospadu zlokalizowanego w tutejszym Parku Narodowym. Wędrówka po niewielką górę zajmuje około 20 minut, później kawałek spaceru przez las i docieramy do najciekawszego odcinka trasy, mianowicie przeprawy korytem rzeki pod wodospad. Szlak wiedzie po kamieniach rozrzuconych w wodzie przez jakieś kolejne 10-15 minut, ale finał jest warty wysiłku. Przepiękne uczucie wskoczyć do krystalicznie czystej i przyjemnie orzeźwiającej wody wypływającej spod strumienia wodospadu. Dla odważnych możliwość wspinaczki po założonych tu na stałe linach na szczyt spadającej kaskady. Dla mniej spragnionych wrażeń, chcących nacieszyć się widokiem z góry, dwa punkty widokowe osiągalne pieszym szlakiem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


  • Parco Nazionale del Gran Paradiso – historia odwiedzenia tego miejsca była wyjątkowo skomplikowana. Postanowiliśmy jednego z naszych wolnych dni wybrać się do, jak mówili nam Włosi, położonego „niedaleko“ Parku Narodowego. Ruszyliśmy około 10:00 rano pociągiem do Rivarolo Canavese. Stamtąd po 30 minutach udało nam się znaleźć połączenie do miasteczka Pont-Canavese. I tu zaczęły się problemy, okazało się, że kolejny autobus do naszego upragnionego Ceresole Reale odjeżdża dopiero wieczorem. Na domiar złego, jak tylko wysiedliśmy z autobusu, zaczął padać deszcz. Nie pozostało nam nic innego, jak maszerując w deszczu dotrzeć do trasy wiodącej w wybranym przez nas kierunku i liczyć na to, że spotkamy autostopując jakąś życzliwą duszę. Nie czekaliśmy nawet pięciu minut, kiedy obok nas zatrzymało się urocze, starsze małżeństwo z Noasca. Mężczyzna był emerytowanym pracownikiem fabryki „Fiata“, kobieta- starszą panią, która poświęciła swoje życie na wychowanie dzieci i prowadzenie domu na wsi. Teraz będąc ponad sześćdziesięciolatkami zaczęli marzyć o podróżach, chcieli pojechać do Egiptu, Tajlanadii… Kochali jednak ponad wszystko okolice z której pochodzili. Postanowili więc, w ramach krzewienia wśród obcokrajowców lokalnej turystyki, zabrać nas prosto do Ceresole i opowiedzieć nam trochę o tym niezwykłym miejscu. Dotarliśmy do Parku późnym popołudniem, usiedliśmy wspólnie w przydrożnym barze na cappuccino. Wyszło piękne słońce, pogoda jakby chciała umożliwić nam nacieszenie się tymi kilkoma spędzonymi tu godzinami. Nasz kierowca zaproponował jeszcze krótką, wspólną wycieczkę nad Lago Serru. To przepiękne położone w samym sercu parku jezioro, znajdujące się na imponującej wysokości 2275 m.n.p.m. Widok przepiękny, ośnieżone Alpy otaczające zaskakująco błękitną taflę jeziora. Obok jedna drewniana chata w której serwuje się lokalną polentę. W drodze powrotnej podziwialiśmy górskie kaskady i niezliczoną ilość dzikich kóz i świstaków biegających po łąkach. Musimy przyznać, że jest to prawdziwie rajski widok. Nie bez powodu park nazwano więc „Wielkim Rajem“, teraz to zrozumieliśmy. Udało nam się jeszcze zrobić, już po pożegnaniu z naszymi kierowcami, spacer nad przepięknym jeziorem w Ceresole i usiąść w jednej z przybrzeżnych restauracji, wsłuchać się na chwilę w szept natury i dochodzące z pobliskiego campingu, dźwięki gitary. Dzień chylił się ku zachodowi, czas najwyższy było poszukać sobie jakiegoś transportu do domu. Wiedzieliśmy już, że nie wyjedziemy stąd dziś żadnym autobusem. Postanowiliśmy spróbować autostopowego szczęścia jeszcze raz. Udało się, po 30 minutach siedzieliśmy już w samochodzie jadącym do Ivrea. Miejscowości w której mogliśmy spokojnie wsiąść w pociąg do Turynu. Tym razem podwoziło nas młode małżeństwo z Bergamo. Na pokładzie rodzice i 2-letnia córka. Wspaniale było spotkać ludzi, którzy tak jak my kochają podróże i spędzanie swojego wolnego czasu na górskich szlakach lub pod żaglami. Planowali właśnie swoją kolejną podróż do Wietnamu już we trójkę. Postanowili, że u swoich dzieci od początku zaszczepią miłość do swoich pasji. Dzień pełen wrażeń.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


  •  Lago Sirio jako iż lato w Piemoncie jest wyjątkowo gorące i ciężkie do zniesienia w mieście, uciekliśmy jednego z wolnych dni nad kolejne z okolicznych jezior, tym razem położone około 30 minut marszu od centrum Ivrea. Doskonałe miejsce na zjedzenie obiadu w plenerze i popływanie w błękitnym jeziorze z widokiem na okoliczne zamki położone na szczytach gór. Dla głodnych bardziej ekstremalnych przygód, na regulowanej rzece w mieście, profesjonalny tor raftingowy. My w drodze powrotnej do centrum zdążyliśmy zrobić już tylko wycieczkę na tutejszą twierdzę i wypić pyszne regionalne marocchino ( kawa z kremem orzechowym) w jednej z kawiarni.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


  •  Bardonecchia– jedna z naszych największych niespodzianek. Tego dnia wybraliśmy cel swojej podróży palcem po mapie. Chcieliśmy dostać się jak najbliżej Alp, aż po granicę z Francją. Sprawdziliśmy, gdzie możemy dostać się pociągiem i tym sposobem kupiliśmy bilety do Bardonecchia. O ile w Turynie, temperatury przekraczały już 25 stopni, o tyle Alpy przywitały nas śniegiem i chłodem. Ciekawa zmiana pory roku, biorąc pod uwagę jedynie 2 godziny drogi. Miasteczko wygląda trochę jak małe Zakopane z wyższymi górami. Sklepy mieniące się tysiącami pamiątek, od kolorowych magnesów po ciepłe skarpety. Kawiarnie i restauracje w drewnianych domach, mosty przecinające rwące górskie strumyki, no i Alpy- zapierające dech w piersiach. Zawsze patrząc na zdjęcia, mieliśmy wrażenie, że to wszystko nie może być realne. Teraz sami stojąc przed ogromną fototapetą z zaśnieżonymi górami zrozumieliśmy, że te niezwykłe miejsca istnieją naprawdę. W związku z jeszcze zimowymi warunkami panującymi na szlakach, większość z nich nie była otwarta do trekkingu. Udało nam się dotrzeć za to na trasę „Passeggiata del Canale“ będącą spacerem w malowniczym otoczeniu Alp, podczas którego mogliśmy podziwiać drewniane rzeźby artystów z całego świata, stawiane tutaj od lat i tworzące muzeum powstałe w wyniku gromadzenia prac konkursowych. Są tutaj także dzieła polskich rzeźbiarzy!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.


  • ZOOM– kolejne przypadkowo wybrane miejsce na spędzenie wolnego popołudnia. Odległe o niecałe 30 minut jazdy pociągiem od Turynu ogromne i niezwykle imponujące zoo. Zupełnie inne od wszystkich, które widzieliśmy do tej pory w swoim życiu. Po przekroczeniu głównej bramy przenosicie się w kompletnie odległe regiony świata, zwiedzacie kolejno wszystkie kontynenty, poznajecie ich faunę i florę z bliska. Jednymi z największych czekających na Was atrakcji będzie lot ptaków drapieżnych, spacer z lemurami, które będą na wyciągnięcie Waszej ręki oraz pływanie z pingwinami. /Dla zainteresowanych podajemy adres: www.zoomtorino.it.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *