MARTYNIKA, karaibski raj w Unii Europejskiej

Transport
Lądując na Martynice jesteśmy skazani na zapłacenie dużych pieniędzy za taksówkę lub na długi 5 km spacer do najbliższego miasteczka w poszukiwaniu autobusu. My pomimo ciężkich plecaków wybraliśmy drugą opcję i dojechaliśmy do stolicy za 1,5 euro.
Poruszanie się po wyspie jest możliwe, dzięki wynajęciu własnego samochodu, co na backpackerską kieszeń kosztuje dość duże pieniądze, wypożyczalnie znajdują się na lotnisku i w miejscowościach portowych. Fantastycznie sprawdza się autostop, na który nie czekaliśmy tu dłużej niż 10 minut nawet w godzinach wieczornych. Kreole pomimo słabej znajomości angielskiego są niezwykle uprzejmi i pomocni. Autobusy często się spóźniają lub nie przyjeżdżają. Na niektórych odcinkach kursują promy w konkurencyjnych dla komunikacji miejskiej cenach.

Nocleg
Duże, luksusowe i drogie hotele są rozwiązaniem dość oczywistym. Hostele na wyspie nie istnieją. W stolicy i na północy wyspy znajdziemy wiele ofert airbnb w bardzo dobrych cenach, nawet około 10 euro za łóżko dwuosobowe. Dodatkowo wielu hostów couchsurfingu. My próbowaliśmy raz, niestety trafiliśmy zamiast na jacht, na nocleg na bezmasztową, rdzewiejącą, brudną kupę złomu, stojącą na kotwicy. Ewakuacja z niej bezmieczowym optymistą z ledwie działającym silnikiem zajęła nam prawie 1,5 godziny. Doceniliśmy swój dom w namiocie. Na całej wyspie legalny jest camping na dziko na praktycznie każdej plaży, pod warunkiem złożenia namiotu wcześnie rano. To najlepszy i darmowy sposób zakwaterowania na Martynice. Korzystaliśmy też przez kilka nocy z campingu w Sainte Anne, 14 euro kosztuje tutaj rozłożenie dwuosobowego namiotu na jedną noc, właściciele przesympatyczni, międzynarodowe towarzystwo i komfort oczywiście nieco wyższy niż pod palmą.
Kilka dni spędziliśmy też w apartamentach i na jachtach znajomych, ale to miejsce na osobną historię.

Kemping w okolicy miejscowosci Sante Anne

Apartamenty na MartyniceStary jacht można tu kupić za 1000 euro


Natura i atrakcje
Znajdzie się tu absolutnie coś dla każdego. Przepiękne, piaszczyste plaże, błękitna woda, nurkowanie w rafach koralowych, palmy kokosowe, kolorowe kraby i jaszczurki, maniokowe lody i drinki z najlepszego na Karaibach rumu, tym tętni południe wyspy. Dla miłośników dzikich terenów i trekkingu zdecydowanie północ Martyniki. Szlak pełen krabów i kolibrów, prowadzący na wulkan, z którego rozciąga się panorama na Atlantyk i Morze Karaibskie, godzinna przeprawa przez tutejszą dżunglę, w której możecie zobaczyć prawdziwe kakaowce, by spróbować najbardziej egzotycznego prysznica z biczami wodnymi pod ogromnym wodospadem- Cascade Couleuvre. Dla smakoszy dobrego alkoholu zwiedzanie destylarni rumu z degustacją. Tego wszystkiego udało nam się spróbować na wyspie.

 

Karnawał
Ostatnie dni na Martynice upływają nam pod znakiem karnawału. Przygotowania trwały już od co najmniej tygodnia. Pierwszy dzień właściwej imprezy to tzw. zamiana płci, czyli kobiety przebrane za mężczyzn i odwrotnie, kolejny czarno- czerwony, diabelski i ostatni biało-czarny. Tysiące kolorowych i pomysłowych parad, dźwięk lokalnej muzyki, zabawa do białego rana. Miejscowi potrafią się cieszyć, karnawał to dla nich czas uśmiechu i relaksu. Warto nauczyć się tutaj radości życia, beztroski, dystansu do siebie i otaczającego świata. Dźwięk bębnów pozostanie w naszych uszach pewnie na cały kolejny rejs.

Ludzie
Najważniejszą częścią każdej naszej podróży jest zdobyty kapitał ludzki. To kogo poznajemy kształtuje nas, prowadzi w ciekawe miejsca, poszerza światopogląd.
Pewnego wieczoru, gdy rozkładaliśmy wlaśnie swój namiot na plaży, usłyszeliśmy za plecami grupę ludzi rozmawiających po polsku. Trudno było się oprzeć, by nie powiedzieć “Dzień dobry”. Nie wystarczyła szybka wymiana zdań, zostaliśmy zaproszeni na noc do ich apartamentu w St. Anne. Tak zaczęła się nasza wspólna przygoda, zwiedzanie wyspy, nurkowanie, łapanie ryb w podbieraki z dzieciakami, godziny spędzone na rozmowach o podróżach, żeglarstwie, sprawach zawodowych i pomysłach na życie. Obiecaliśmy sobie wspólny wypad w Bieszczady po naszym powrocie.
Spacerowanie po kejach obfitowało w nowe znajomości, poznaliśmy wielu polskich skipperów organizujących czartery na Karaibach, świat jachtingu zaczął otwierać przed nami nowe horyzonty. Inny, podróżniczy styl życia wydawał się być co raz bardziej interesującym sposobem na życie.
Byli też znajomi kapitanowie z Las Palamas. Z Jaśkiem i Tomkiem spędziliśmy przemiły wieczór na kotwicowisku, mając szansę kolejnego dnia wejść razem z nimi do portu w Le Marin i zrelaksować się na pięknym i stylowym jachcie. Umówiliśmy się na wspólny rejs, którego już nie możemy się doczekać.
Jeden z zachodów słońca, podchodzi do nas para starszych Francuzów z ogromnymi uśmiechami na twarzach, mówiąc do nas “Jesteście królami świata, wolni, młodzi, z własnym domem rozłożonym pod palmą, niezwykły pomysł na wakacje”. Oni okazali się również naszą inspiracją, przepracowali swoje życie we Francji, wychowali dzieci i wnuki, sprzedali dom i wszystko co mieli, kupili katamaran i wraz ze swoim białym Bernardynem pływają po świecie. Piękny pomysł na emeryturę!
Autostop w drodze powrotnej z Fort-de-France, wita nas para uśmiechniętych , młodych ludzi. Ona jest lekarką po specjalizacji, on reporterem, fotografem i przewodnikiem górskim w Dolomitach. Podróżują tak jak my, z plecakami, bo kochają wolność i zwiedzanie dzikich terenów, trekking jest ich pasją od zawsze. Z zapartym tchem słuchamy ich opowieści o wyprawie do Ameryki Południowej. Dostajemy zaproszenie do południowej Francji na wspólne przemierzanie górskich szlaków.

Jachtostop
Tym razem nam udało się go znaleźć już przy pierwszym wyjściu na keje, ale wiemy że niektórzy szukali miesiącami swoich wymarzonych jachtów. Robert, nasz kapitan jest Brytyjczykiem, swój jacht chce przeprowadzić aż do Australii. Było kilka szybkich pytań o doświadczenie żeglarskie, poprzednie rejsy i zwiedzanie jachtu. Wypływamy 20 lutego mamy nadzieję w świetnej atmosferze, w stronę Panamy. Wygląda na to, że uda nam się na jachcie przekroczyć Kanał Panamski!


Jeszcze nasza mała refleksja..
Na pewno tym co napiszemy wywołamy burzliwą dyskusję,  ale nurtuje nas ta myśl już od Wysp Kanaryjskich.  Przez te ostatnie trzy miesiące poznaliśmy ogromną liczbę jachtostopowiczów nazywających siebie backpackerami i wolnymi duchami. Część z nich to wspaniali ludzie,  z pasją do podróży,  fotografii i żeglarstwa,  którzy idą przez życie swoją ścieżką i ciężko zapracowali na swoje wyprawy.  Okazało się jednak,  że większość backpackerów, których poznaliśmy, niewiele już różni się od zwykłych bezdomnych. Jedne i te same potargane ubrania,  brudni, śmierdzący, wyjadający resztki jedzenia i zgniłe owoce ze śmietników. W wolnym czasie zajmują się zbieractwem, graniem na gitarach lub leżeniem na środku mariny z tabliczką “crew available”. My nie identyfikujemy się z grupą do której myśleliśmy, że należymy. Dlaczego podróżując z plecakiem nie można być po prostu normalnym ?! Chodzić w czystych ubraniach, brać prysznic / tutaj dodam, że łazienki w marinie są ogólnodostępne i otwarte/, spać na plaży albo campingu w normalnym namiocie i przeznaczyć kilka euro dziennie na zwykle jedzenie kupione w supermarkecie. Okropne w jak stronę to zmierza.  Jedno jest pewne, niedługo nikt nie będzie chciał zabierać na swoją łódkę jachtostopowiczów,  bo będziemy kojarzeni bardziej z bezdomnym niż backpackerem. Już od kilku kapitanów usłyszeliśmy negatywne opinie na ten temat i rosnącą niechęć do poszukiwania załogi w porcie. Taki tylko apel do całej grupy,  przemyślcie to na jaki wizerunek pracujemy.  


Przed nami kolejne 7-10 dni rejsu, do usłyszenia z Ameryki Środkowej! Kolejny dziennik pokładowy już niebawem na naszym blogu!!


6 Komentarzy

ΝΤΕΤΕΚΤΙΒ · Marzec 25, 2018 o 11:05 pm

I’ve learn a few good stuff here. Certainly worth bookmarking for revisiting.

I surprise how so much attempt you put to make such a great informative website.

    raportzbezdrozy · Kwiecień 11, 2018 o 9:23 pm

    Thank You for visiting our website. We are going to improve and add english summary to our posts. Hope to see You again!

Joe · Luty 22, 2018 o 3:40 pm

Popracujcie nad warsztatem, bo lekkiego pióra to tutaj brakuje, wszystko topornie napisane. Zdjęcia ciekawe, natomiast tekst tragicznie się czyta.

    raportzbezdrozy · Kwiecień 11, 2018 o 9:28 pm

    Dziękujemy za opinię. Próbujemy różnych form opisywania naszych podróży. Pracujemy nad co raz lepszymi efektami, więc zapraszamy ponownie.

Katarzyna · Luty 20, 2018 o 8:37 am

Fantastyczne zdjęcia i niesamowite miejsce. Będę musiała inaczej zaplanować tegoroczny urlop 😉

    raportzbezdrozy · Kwiecień 11, 2018 o 9:34 pm

    Polecamy urlopową ucieczkę na gorące Karaiby. Oprócz wypoczynku na spektakularnych plażach warto zorganizować na własną rękę trekking na wyspie. Tras jest dużo, widoki piękne. Do poruszania się po okolicach przydaje się samochód.

Pozostaw odpowiedź raportzbezdrozy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *