Wadi Rum, wśród piaskowców i granitów nabatejskiego dziedzictwa.

Nieprzypadkowo, bywa nazywa najpiękniejszą pustynią na świecie. Wadi Rum to tak naprawdę dolina otoczona granitowymi skałami i czerwonymi piaskowcami. Cały obszar wpisany jest listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niezwykłą atmosferę miejsca tworzy nie tylko natura, wciąż żyją tutaj wolni ludzie pustyni- Beduini- którzy gdzieś pośrodku pustkowia piją gorącą herbatę i śpią pod rozgwieżdżonym niebem.

W Wadi Musa postanowiliśmy znaleźć transport do Visitor Center Wadi Rum, czyli miejsca, gdzie zaczyna się rezerwat. W hostelu usłyszeliśmy o możliwości znalezienia samochodu terenowego, który nie tylko zawiezie nas do miejsca docelowego, ale będzie jednocześnie miał możliwość wjazdu na pustynie i wspólnego zwiedzania. Jeden z kierowców zaproponował nam właśnie takie rozwiązanie za zadziwiająco niską cenę 50 JOD-ów. Zapewnił nam, że w ramach opłaty zawiezie nas jeszcze po zakończeniu zwiedzania do przygranicznej Akaby. Wydawało nam się to dobrą okazją. Inni kierowcy proponowali podobne wycieczki za około 100 JOD-ów.

Zadowoleni i pełni energii wsiedliśmy do jeep’a i wjechaliśmy na jordańską pustynną autostradę. Swoim zwyczajem, w ramach bezpieczeństwa, pokonywaną trasę śledziliśmy na samartfonowych GPS-ach. Nasze zdenerwowanie zaczęło się, kiedy kierowca niespodziewanie skręcił z autostrady w małą pustynną drogę, daleko od wioski Wadi Rum. Kierunek wciąż był dobry, więc nie protestowaliśmy. Myśleliśmy wówczas, że do rezerwatu chce nas zabrać bardziej malowniczą trasą. Pewności, że nie jedziemy w wybrane przez nas miejsce nabraliśmy, gdy pilot naszej wycieczki zaczął zatrzymywać się przy różnych, okolicznych, miej lub bardziej wyszukanych formacjach skalnych i zaczął nam wmawiać, że to właśnie tutaj chcieliśmy jechać, a on przedstawia nam niezwykłe atrakcje ….Wadi Rum.

Okazało się, że nie ma on żadnej licencji na wjazd na teren rezerwatu i liczył na to, że nie zorientujemy się, że coś jest nie tak, jeśli pokaże nam niedaleką okolicę. Poprosiliśmy o powrót na najszybszą możliwą trasę prowadzącą do Wadi Rum. Oszukani, po stracie 2 godzin i zapłaceniu 20 JOD-ów za wątpliwą przyjemność przejażdżki z pseudopilotem, trafiliśmy w końcu do upragnionego Visitor Center. Na 8-godzinne trasy nie było już szans. Wybraliśmy krótszą, podczas której mieliśmy zobaczyć najbardziej interesujące nas formacje skalne i zostać na pustyni na zachód słońca.

W wiosce Wadi Rum zatrzymaliśmy się na małe zakupy, a auto zmieniliśmy na przyniszczonego jeep’a z ławkami na zewnątrz, dzięki którym mogliśmy cieszyć się niezwykłą panoramą okolicy. Naszą trasę zaczęliśmy od dotarcia pod słynne Siedem Filarów Mądrości. Książka Lawrence’a o takim właśnie tytule sprawiła, że jest to najbardziej znane miejsce na pustyni Wadi Rum. Sama postać Lawrence owiana jest przekazywaną z pokolenia na pokolenie legendą. Był on brytyjskim obieżyświatem i intelektualistą, który miał w 1917 r. stanąć przebrany za Beduina na czele arabskiej armii zdobywającej Akabę. Trasa, jaką przebył z wojskiem miała prowadzić przez malowniczą okolicę czerwonej pustyni- przez Siedem Filarów Mądrości oraz Lawrence Spring.

Za legendą stoi prawdziwa historia, o której dziś nikt nie opowiada, bo ta, w którą uwierzyli mieszkańcy pomaga lokalnej turystyce.
Z góry Jabal Al-Mazmar, gdzie znajduje się znane źródło rozciąga się piękny widok na skalne rzeźby otoczone czerwoną pustynią.
Po drodze do kolejnych atrakcji mijamy beduińskie namioty. Te, które rozkładane są na pustyni Wadi Rum są znacznie lepsze od swoich oryginalnych wersji, bo przeznaczone są dla europejskich i amerykańskich turystów. W większości obozów oferowany jest nawet dostęp do wody i prysznica. Te biało- czarne są tkane przez kobiety z koziej sierści. Klasyczny beduiński namiot składa się z części publicznej, w której siedzi się na materacach i pija kawę z gośćmi- jest to tzw. część dzienna oraz z drugiej zamkniętej przestrzeni dla kobiet.

Przystajemy na chwilę pospacerować po czerwonych wydmach i wypić beduińską herbatę w jednej z licznych kawiarni. Później na naszej trasie pojawia się kanion Khazali- głębokie skalne pęknięcie ze ścianami pokrytymi nabatejskimi inskrypcjami i islamskimi napisami o proroku Mahomedzie. Do tej szczeliny można wejść na głębokość prawie 100 metrów przeskakując rzeźbione wodą skalne baseny.


Stąd udajemy się na tzw. mały i duży most- Burdah Rock Bringe. O ile ten pierwszy zdobywamy z przyjemną łatwością, o tyle do drugiego docieramy dopiero po stromej wspinaczce.
Po ponad 5 h zwiedzania i 60 przejechanych kilometrach ruszamy w drogę powrotną do wioski oglądając chyba najpiękniejszy w naszym życiu zachód słońca nad najbardziej widowiskową pustynią, jaką odwiedziliśmy.


Zostaw komentarz